Prezydent Donald Trump został ostro skrytykowany za swoją wojnę z Iranem przez konserwatywnego publicystę Maxa Boota na łamach The Washington Post w poniedziałek.
Nastąpiło to po tym, jak Boot ostrzegał kilka miesięcy wcześniej, jak nieprzygotowana była administracja do prowadzenia prawdziwej wojny — ostrzeżenie, które jego zdaniem zostało teraz potwierdzone.

„23 maja prezydent Donald Trump powiedział, że umowa kończąca wojnę z Iranem jest prawie sfinalizowana i zostanie 'ogłoszona wkrótce'" — napisał Boot. Przenosząc się do chwili obecnej, nie ma nawet śladu, że tak się dzieje. „W zeszłym tygodniu irański atak dronów poważnie uszkodził międzynarodowe lotnisko w Kuwejcie. W niedzielę Iran wystrzelił pociski balistyczne w kierunku Izraela, a Izrael odpowiedział uderzeniem. Cieśnina Ormuz pozostaje zamknięta dla wszystkich z wyjątkiem znikomego ruchu."
Tymczasem, jak zauważył, nieliczne szepty o możliwej umowie zostały natychmiast uciszone, gdy Trump przestraszył się prawicowych komentatorów, którzy krytykowali ją jako zbyt podobną do wielostronnego porozumienia nuklearnego z Iranem zawartego przez byłego prezydenta Baracka Obamę.
„Ponieważ Trump nie chce eskalacji militarnej i nie chce czynić kosztownych ustępstw, na razie trwa przy status quo, wycofując się czasem w sferę fantazji" — napisał Boot, dodając, że spędza większość czasu, publikując posty o tym, jak wielkie było jego „zwycięstwo" i jak nikt nie daje mu za to uznania. „To jest oczywiście pobożne życzenie. Trump po prostu stara się unikać ponurej rzeczywistości, że nie ma łatwego wyjścia z konfliktu, do którego w ogóle nie powinien był przystępować. Wszystkie opcje są złe, a Trump ma sobie tylko do zarzucenia."
Jego jedyne wybory, kontynuował Boot, to dalsze przelewanie amerykańskiej krwi i pozwolenie, by światowy rynek ropy naftowej pozostawał uduszony, albo dokonanie niekorzystnych ustępstw wobec irańskich mułłów tylko po to, by przywrócić światu stan, w jakim znajdował się za porozumienia nuklearnego Obamy.
Ostatecznie, jak stwierdził, będzie to prawdopodobnie sytuacja TACO i ma sobie tylko do zarzucenia. „Miejmy tylko nadzieję, że to pouczające doświadczenie skłoni go do zastanowienia się dwa razy przed wszczęciem kolejnych wojen z wyboru. Niewiele operacji wojskowych przebiega tak sprawnie jak jego interwencja w Wenezueli, a żadna na Bliskim Wschodzie."


