Prezydent Donald Trump ma już wybranego kozła ofiarnego na wypadek wybuchu epidemii Eboli podczas Mistrzostw Świata FIFA, wynika z nowych doniesień.
Administracja Trumpa wywiera presję na kraje europejskie, aby drastycznie zaostrzyły swoje restrykcje dotyczące Eboli przed zbliżającym się globalnym wydarzeniem, które startuje w czwartek w Stanach Zjednoczonych, ostrzegając, że stosowanie się Europy do wytycznych Światowej Organizacji Zdrowia jest niewystarczające i niebezpieczne — poinformowały Axios źródła zaznajomione ze sprawą.

„Kraje europejskie muszą wywiązać się ze swojej roli, aby zapewnić, że ta epidemia nie rozprzestrzeni się dalej" — powiedział urzędnik Departamentu Stanu. „Działania są wymagane teraz."
Departament Stanu wysłał w zeszłym tygodniu nadzwyczajne żądanie do krajów europejskich, wzywając do wprowadzenia ograniczeń podróży z Afryki Środkowej, gdzie wybuch Eboli szczepu Bundibugyo zainfekował ponad 500 osób i zabił ponad 90 w Demokratycznej Republice Konga i Ugandzie. WHO ogłosiła epidemię globalnym stanem zagrożenia zdrowia 17 maja. W przeciwieństwie do bardziej powszechnego szczepu Zaire, szczep Bundibugyo nie ma licencjonowanej szczepionki ani zatwierdzonego leczenia.
Turniej trwa do 19 lipca i obejmuje 48 drużyn oraz 104 mecze w 11 amerykańskich miastach-gospodarzach, przy szacowanej liczbie od pięciu do siedmiu milionów zagranicznych gości — w tym zawodników i kibiców z DRK.
Obawy administracji koncentrują się na trzech zarzutach, według Axios: że WHO nie zgłosiła natychmiast wybuchu epidemii i zniechęcała do wprowadzania zakazów podróży; że Unia Europejska zbyt wolno wprowadza restrykcje; oraz że Europa powinna pójść za przykładem Kanady i Meksyku, przyjmując amerykańskie ograniczenia podróży nieistotnych z dotkniętych krajów.
WHO i europejscy urzędnicy argumentują, że screening, testowanie i śledzenie kontaktów są skuteczniejsze niż zamknięcie granic, wskazując, że żaden kraj UE nie odnotował potwierdzonego przypadku Eboli związanego z obecną epidemią. Zwracają również uwagę, że w przeciwieństwie do COVID-19, Ebola wymaga bezpośredniego kontaktu z płynami ustrojowymi objawowego pacjenta, co sprawia, że masowe zgromadzenia stanowią mało prawdopodobne środowisko przenoszenia choroby.
Trump wycofał USA z WHO pierwszego dnia swojej kadencji, jednak Axios poinformował, że jego administracja wydaje się gotowa obwiniać zarówno tę organizację, jak i Europę, jeśli epidemia wybuchnie na amerykańskiej ziemi podczas najbardziej oglądanego wydarzenia sportowego na świecie.
Administracja twierdzi, że przeznaczyła ponad 160 milionów dolarów na walkę z Ebolą i utrzymuje, że ryzyko wybuchu epidemii pozostaje niskie — co, jak argumentuje, jest wynikiem jej własnych agresywnych działań.

