Po powrocie do Białego Domu 20 stycznia 2025 roku prezydent Donald Trump szybko ułaskawił uczestników zamieszek, którzy cztery lata wcześniej brutalnie zaatakowali budynek Kapitolu USA. Ułaskawienia spotkały się z ostrą krytyką ze strony demokratów i konserwatystów Never Trump, ale nie były zaskoczeniem: Trump prowadził kampanię w 2024 roku, obiecując ułaskawienie uczestników zamieszek z 6 stycznia. A jego najbardziej zagorzali zwolennicy MAGA oklaskiwali ułaskawienia jako „obietnice złożone, obietnice dotrzymane".
Jednym z głośnych krytyków Trumpa po prawej stronie jest weteran kolumnista Washington Post, George Will, który wyraził swoją pogardę dla Trumpa i ruchu MAGA, opuszczając Partię Republikańską i stając się niezależnym.
W swojej kolumnie z 10 kwietnia Will twierdzi, że Trump nadużywa prezydenckiego prawa łaski, ale krytykuje także byłego prezydenta Joe Bidena.
„Kolejny powód, dla którego prezydentury Donalda Trumpa i Joe Bidena nie można rozpatrywać bez wzdrygnięcia, dotyczy przepisu konstytucyjnego, który jest niejasny, dopóki nie zostanie nadużyty, co teraz często ma miejsce" – pisze Will. „Prezydenckie 'prawo do udzielania łaski i ułaskawień' stało się kolejnym źródłem politycznej brutalności podsycającej cynizm wyborców... W 2024 roku Trump schlebiał swojej bazie, mówiąc, że jego pierwszymi działaniami w przypadku reelekcji będzie ułaskawienie oskarżonych z 6 stycznia, których nazywał 'zakładnikami'. To, podobnie jak działania Bidena dotyczące marihuany i kary śmierci, było sprzeczne z prezydenckim obowiązkiem 'dbania o wierne wykonywanie praw'."
Will zauważa, że profesor prawa z Uniwersytetu Wirginii, Saikrishna Bangalore Prakash, w swojej nowej książce „The Presidential Pardon: The Short Clause with a Long, Troubled History" mówi, że Stany Zjednoczone weszły w erę „dystopii ułaskawień". A konserwatywny krytyk Trumpa twierdzi, że ułaskawienia stają się coraz bardziej „niestosowne".
„Lobbing na rzecz ułaskawień jest teraz w Waszyngtonie branżą więcej niż domową" – lamentuje Will. „Jedno ułaskawienie Trumpa, jak mówi Prakash, mogło zaoszczędzić odbiorcy, oszustowi, prawie pół miliarda dolarów... Co można zrobić z groteskowym wykorzystaniem prawa łaski, które, według niedopowiedzenia Prakasha, 'wydaje się niezgodne z ogólną strukturą kontroli i równowagi?' Niewiele. Przedłożyć potencjalne ułaskawienia gabinetowi prezydenta? Prawdopodobnie widzieliście – mówiąc o groteskowych rzeczach – pochlebstwo obecnego gabinetu."
Konserwatywny kolumnista dodaje: „Prezydenci gromadzą władzę, więc każdy prezydent prawdopodobnie sprzeciwiłby się reformom konstytucyjnym, takim jak utworzenie niezależnej Komisji ds. Łaski lub upoważnienie Senatu lub Izby Reprezentantów do odrzucania prezydenckich ułaskawień. Tak więc remedium na tandetne ułaskawienia to nie ten czy inny instytucjonalny wybieg. Jedynym możliwym rozwiązaniem jest wybór prezydentów, którzy nie są gburoami. To jednak staje się mniej prawdopodobne, ponieważ wyborcy stają się coraz bardziej cyniczni przez gburowate ułaskawienia."


