Prezydent Donald Trump prywatnie zażądał od lidera większości senackiej Johna Thune'a (R-SD) zwolnienia parlamentarzystki Senatu Elizabeth MacDonough.
Według NOTUS: „Prezydent Donald Trump naciskał na lidera większości senackiej Johna Thune'a, aby zwolnił parlamentarzystkę Senatu po tym, jak orzekła ona, że Republikanie nie mogą uwzględnić finansowania sali balowej prezydenta w projekcie budżetu – poinformowały NOTUS dwa źródła zaznajomione ze sprawą." Thune jednak stanowczo odmawia pozbycia się MacDonough, która po raz pierwszy została mianowana strażniczką regulaminu Senatu w 2012 roku i wielokrotnie frustrowała większości obu partii.

Ustawa, której głównym celem jest finansowanie Służby Imigracyjnej i Celnej oraz Straży Granicznej przez cały pozostały okres kadencji Trumpa, początkowo zawierała miliard dolarów na wyłącznie „bezpieczeństwo" związane z salą balową – choć Trump przez wiele miesięcy utrzymywał, że zostanie ona sfinansowana wyłącznie ze składek darczyńców.
Senaccy Republikanie, którzy wcześniej wyrażali niezadowolenie z przepisu dotyczącego sali balowej, dążą teraz do jego przepisania i ograniczenia w sposób, który – jak mają nadzieję – uzyska aprobatę parlamentarzystki.
„Thune odmówił komentarza w sprawie tego, czy prezydent prosił go o odsunięcie MacDonough, stwierdzając, że nie omawia prywatnych rozmów. Powiedział również, że tego nie zrobi" – podał raport. „'Nie' – odpowiedział Thune NOTUS, zapytany, czy rozważyłby pomysł zwolnienia MacDonough. 'Przechodzimy przez proces, który przeprowadzamy za każdym razem, gdy mamy projekt pojednawczy, i ludzie po obu stronach są źli na parlamentarzystkę. Tak było zawsze.'"
Opinie parlamentarzystki są teoretycznie niewiążące i mogą zostać zignorowane przez zwykłą większość w Senacie; jednak w praktyce jest to równoznaczne z zastosowaniem tzw. „opcji nuklearnej" wobec senackiej zasady 60 głosów wymaganych do przełamania filibusteru – czego zdecydowana większość Republikanów nadal odmawia, obawiając się, że Demokraci mogliby wykorzystać ten precedens do znacznie łatwiejszego przeprowadzania progresywnych ustaw, gdy następnym razem będą sprawować jednolitą kontrolę nad rządem.

