Narodowy przewoźnik ZEA, Emirates, usunął prawie 500 000 miejsc ze swojego rozkładu na czerwiec, odbudowując operacje zakłócone przez konflikt z Iranem.
Linia lotnicza z siedzibą w Dubaju zredukowała swój czerwcowy rozkład o prawie 16 procent – liczba dziennych lotów wychodzących spadła z 237 do 200, co oznacza spadek o 14 procent w porównaniu z czerwcem ubiegłego roku, zgodnie z danymi firmy analitycznej Cirium zajmującej się lotnictwem.
Rzecznik Emirates stwierdził, że porównanie rok do roku „nie odzwierciedla dokładnie skali obecnych operacji Emirates ani tego, w jaki sposób stopniowo i bezpiecznie przywracaliśmy przepustowość i sieć połączeń w obliczu konfliktu i wyzwań".
Emirates, który ogłosił rekordowe roczne zyski w maju, obsługuje obecnie 138 kierunków, o cztery mniej niż przed konfliktem.
Linia lotnicza realizuje blisko 200 dziennych odlotów ze swojego centrum operacyjnego na lotnisku Dubai International Airport, co odpowiada około 80 procentom poziomu sprzed wojny, i planuje dalsze zwiększenie przepustowości do połowy czerwca, poinformował rzecznik.
„Choć popyt nadal istnieje, jest z pewnością słabszy niż w normalnych czasach, dlatego obniżenie przepustowości poprzez zmniejszenie klasy wybranych lotów ma sens, podobnie jak ograniczenie częstotliwości na trasach z wieloma dziennymi lotami" – powiedział John Grant, partner w brytyjskiej firmie Midas Aviation i felietonista AGBI. „Przyznajmy szczerze – Emirates jest jednym z najlepszych w dopasowywaniu podaży do popytu."
Trasy, których dotknęły zmiany, obejmują londyńskie lotniska Heathrow, Gatwick i Stansted, a także Amsterdam, Wiedeń, Pekin i Brisbane – na niektórych z nich częstotliwość lotów została ograniczona o ponad połowę, zgodnie z danymi Cirium.
Redukcje następują w momencie, gdy ZEA wchodzi w szczytowy letni sezon turystyczny, tradycyjnie jeden z najbardziej ruchliwych okresów dla lotnisk w tym kraju.
Linus Bauer, założyciel doradztwa lotniczego BAA & Partners, stwierdził, że cięcia odzwierciedlają połączenie słabszego popytu, zakłóceń operacyjnych i planowania siatki połączeń, a nie jeden konkretny czynnik.
„Kuwejt i zawieszone kierunki, takie jak Algier, są bezpośrednio powiązane z konfliktem i zmianami nastrojów podróżnych" – powiedział. „Jednocześnie długodystansowe trasy do Europy i Azji zostały dotknięte przez zmianę tras omijających irańską przestrzeń powietrzną, co wydłuża czas lotów, zwiększa zużycie paliwa i koszty operacyjne."
Bauer stwierdził, że sieć połączeń Emirates jest szczególnie narażona na przepływy ruchu tranzytowego między Europą a Azją, które zostały zakłócone przez konflikt. W odróżnieniu od wielu konkurentów linia lotnicza operuje flotą składającą się wyłącznie z szerokokadłubowych samolotów, co oznacza, że nawet skromne redukcje częstotliwości przekładają się na duże cięcia liczby miejsc.
Zauważył również, że część redukcji przepustowości jest związana z trwającym programem modernizacji samolotów Airbus A380 linii lotniczej, a nie ze słabością rynku.
„Wycofanie przepustowości szerokokadłubowej w celu ochrony przychodów w środowisku wysokich cen paliwa i słabego popytu to podręcznikowe zarządzanie przychodami linii lotniczej" – powiedział Bauer. „Ważne jest to, że Emirates nadal odbudowuje się szybciej niż wielu regionalnych rywali."
Inny przewoźnik z Zatoki Perskiej, Qatar Airways, ma zaplanowanych o 19 procent mniej lotów w czerwcu niż rok wcześniej, według Bauera. Narodowy przewoźnik ZEA, Etihad Airways, w tym samym okresie zwiększył natomiast liczbę lotów o 8 procent.
Szerszy rynek regionalny nadal odczuwa skutki konfliktu. Bliskowschodnie linie lotnicze odnotowały 48-procentowy spadek popytu pasażerskiego w kwietniu w porównaniu z tym samym miesiącem 2025 roku, według Międzynarodowego Stowarzyszenia Transportu Lotniczego.
Przepustowość spadła o 38 procent rok do roku, a średni współczynnik wypełnienia miejsc obniżył się do 70 procent.

