Sekcja People w Rappler prowadzi kolumnę porad redagowaną przez parę – Jeremy'ego Baera i psychologa klinicznego dr Margaritę Holmes.
Jeremy posiada tytuł magistra prawa Uniwersytetu Oksfordzkiego. Przez 37 lat pracował jako bankier na trzech kontynentach, a od ostatnich 10 lat szkoli się z dr Holmes jako współwykładowca i, okazjonalnie, jako współterapeuta, szczególnie z klientami, których problemy finansowe wpływają na codzienne życie.
Razem napisali dwie książki: Love Triangles: Understanding the Macho-Mistress Mentality oraz Imported Love: Filipino-Foreign Liaisons.
Droga Dr Holmes i Drogi Panie Baer,
Mam 65 lat, mój mąż „Alfonso" ma 77 lat. Nigdy nie zauważałam tej 12-letniej różnicy między nami. Jest na bieżąco z aktualnymi wydarzeniami, jest pełen energii, gdy chodzi o pickleball i inne sporty – o ile uprawia je z przyjaciółmi – i jest odważny, jeśli chodzi o próbowanie nowych rzeczy.
Przynajmniej tak było do tego roku.
W zeszłym roku planowaliśmy remont domu. Zatrudniliśmy wykonawcę budowlanego, z jego własną firmą architektów itp., aby oszacował koszty i harmonogram, i zgodziliśmy się na jego ofertę. Zatrudniliśmy również dekoratora wnętrz, który miał pomóc nam urządzić dom. Nawet jeśli kosztowało to dużo pieniędzy, byliśmy gotowi zatrudnić tych wszystkich ekspertów.
Wykonawca potwierdził, że możemy dodać balkon do naszego domu, a także kolejną sypialnię, żeby dzieci miały własny pokój, gdy przyjeżdżają spędzać z nami święta.
Miesiąc przed planowanym rozpoczęciem budowy Alfonso dostał kołatania serca tak niepokojącego, że odłożyliśmy remont. Po tym jak kardiolog przeprowadził kilka badań i zapewnił nas, że nie ma powodów do obaw, zaplanowaliśmy ponownie rozpoczęcie remontu.
Ale potem dostał bezsenności. Próbowaliśmy wszelkiego rodzaju suplementów. Działały przez kilka dni, a potem przestawały. W końcu wypróbował valium, które działało bardzo dobrze… dopóki znów nie zaczęliśmy rozmawiać o remoncie. Teraz znowu nie może spać.
Tracę cierpliwość. Gdzież się podział silny mężczyzna, za którego wyszłam za mąż, który ślubował mi miłość i ochronę?
Zaproponujecie, żebyśmy komunikowali się ze sobą, ale kiedy tylko próbuję, on upiera się, że też chce remontu. Co jeszcze mogę zrobić? POMOCY!
– Marissa
Droga Marissa,
Choć może się wydawać, że remont jest tu pozornie problemem, prawdziwy problem leży w Twoim związku z mężem, Alfonsem.
Mamy tu do czynienia z mężczyzną, który ma 77 lat, miał kołatania serca i teraz cierpi na bezsenność. Innymi słowy, jego ciało wysyła sygnał, że remont poważnie na niego wpływa i że wszystko nie jest w porządku. Twoja reakcja polegała na kontynuowaniu prac nad projektem remontu i narzekaniu, że nie jest już tym silnym mężczyzną, którym był kiedyś, i że nie dotrzymuje przysięgi małżeńskiej, a zwłaszcza zobowiązania do miłości i ochrony.
Czy jednak nie uważasz, że ma równe prawo pytać o to samo od Ciebie? Na pierwszy rzut oka wygląda na to, że stawiasz zwykły projekt budowlany ponad zdrowie własnego męża.
Gdy się starzejemy, stajemy wobec zmian. W wieku 77 lat poważny remont domu – hałas, nieporządek, podejmowanie decyzji – może być naprawdę przytłaczający w sposób, w jaki nie byłby w wieku, powiedzmy, 60 lat. Alfonso może być też jednym z tych mężczyzn, którym trudno wyrażać swoje uczucia, szczególnie jeśli sugerują słabość, więc ich ciała mówią za nich – stąd lęk i bezsenność.
Wydaje się, że musisz zbadać ten kryzys wspólnie z Alfonsem i dowiedzieć się więcej o jego obawach na tym etapie życia. Może po prostu potrzebuje Twojego zapewnienia o wsparciu, wsparcia przyjaciół lub może terapii. Cokolwiek to jest, należy go zachęcić i wysłuchać. To jest projekt budowlany, na którym powinna się skupić. Balkon i dodatkowy pokój mogą poczekać.
Wszystkiego najlepszego
– JAF Baer
Droga Marissa,
Bardzo dziękuję za Twój list. Jestem zdumiona tym, jak trafnie zarówno Ty, jak i Pan Baer zidentyfikowaliście ten problem: Pan Baer swoim stwierdzeniem „remont jest tu pozornie problemem, prawdziwy problem leży w Twoim związku z mężem"; a Ty swoim „Zaproponujecie, żebyśmy komunikowali się ze sobą, ale kiedy tylko próbuję, on upiera się, że też chce remontu."
Oboje macie rację: komunikacja jest kluczowa.
Przedstawiasz sytuację tak, jakbyś była gotowa do komunikacji, ale kiedy próbujesz, Twój mąż „Alfonso" kłamie i mówi, że też chce remontu.
Ale czy nie jest możliwe, że to, co mówi Alfonso, jest prawdą?
On też chce remontu, ale coś w związku z nim metaforycznie go trzęsie (tu dosłownie wyrażone przez kołatania serca i bezsenność). Alfonso wydaje się niespokojny, Marissa. Jeśli to będzie trwało dalej, najprawdopodobniej rozwinie się u niego zaburzenie lękowe (jeśli jeszcze go nie ma).
Przedstawiasz swojego męża jako kogoś zniedołężniałego, nagle niezdolnego do poradzenia sobie z remontem. Myślę, że to z Tobą nie może sobie w tej chwili poradzić.
Wydaje się, że oboje macie wrażenie, że opadły Wam łuski z oczu. Twój przypadek jest bardzo wyraźny. Uważałaś go za towarzysza idącego u Twojego boku, jak gdyby nie był o 12 lat starszy od Ciebie. Jesteś przygnębiona, bo czujesz, że teraz widzisz go takim, jakim jest naprawdę – zniedołężniałym starcem, który człapie z tyłu, robiąc wszystko, by za Tobą nadążyć, ale mu to nie wychodzi.
Jest równie prawdopodobne, że jego obraz Ciebie też się zmienił. Z beztroskiej, pewnej siebie kobiety zachowałaś się jak dziecko robiące awanturę, oskarżając go (choćby tylko w myślach) o symulowanie kołatań serca i bezsenności, tylko po to, by opóźnić remont.
Autorka Sarah Wilson napisała książkę First, We Make the Beast Beautiful: A New Journey Through Anxiety w 2017 roku. Nie był to jej pierwszy bestseller, ale to właśnie ta książka pomogła tak wielu osobom, które zostały pokonane przez lęk i oceniane za niego.
Jeśli możesz zdobyć tę książkę, zrób to, Marissa. Dobrze byłoby też, gdyby Alfonso ją przeczytał. Jeśli oboje dadzą radę, może moglibyście nawet umówić się na czytanie tego samego rozdziału, a potem porozmawiać o tym, co najbardziej do każdego z Was przemawia. To byłby mniej przerażający sposób na rozpoczęcie komunikacji między Wami – skupienie się na tym, co w rozdziale najbardziej Was porusza, zamiast próbowania analizowania, dlaczego druga osoba zachowuje się tak, jak się zachowuje, i dlaczego zaczęła Was teraz zawodzić.
Wśród wielu przemyśleń zawartych w tej książce jest to, że lęk nie jest awarią. To wiadomość, której jeszcze nie nauczyliśmy się czytać. Uczono nas traktować lęk jak alarm pożarowy uruchamiający się w pustym budynku – głośny, zakłócający spokój, krępujący, coś, co trzeba uciszyć jak najszybciej. Wilson zadaje inne pytanie: a co jeśli alarm ma rację?
Co jeśli kołatania serca i bezsenność Alfonsa wysyłają każdemu z Was wiadomość, której po prostu musicie wysłuchać?
Żadne z Was nie usłyszy tej wiadomości, jeśli uważacie, że bardziej wrażliwi wśród nas są słabi. To, co Pan Baer napisał wcześniej, jest trafne w punkt! „Alfonso może być też jednym z tych mężczyzn, którym trudno wyrażać swoje uczucia,… szczególnie jeśli sugerują słabość" – tak jak Ty zinterpretowałaś jego bezsenność itp. jako jej oznakę. Ale, jak mówi Pan Baer, „ich ciało mówi za nich."
Pani Wilson uzupełnia myśl Pana Baera słowami: „Ludzie, którzy czują, nie są zepsuci. Są stworzeni do głębi."
Dr Holmes uzupełnia słowa Pani Wilson i Pana Baera (choć niestety nie tak poetycko), przypominając nam, co terapeuci somatyczni i trauma terapeuci próbowali nam mówić raz za razem: „Nie możesz myśleniem wyjść z czegoś, w czym żyje całe Twoje ciało."
Co więc na to, Marissa?
Czy spróbujesz? Zamiast patrzeć na somatyczne trudności Alfonsa jak na wroga, potraktuj je jak nieśmiałego przyjaciela, który musi Ci zaufać, zanim będzie mógł w końcu mówić wyraźnie. Może też zajrzyj w głąb swojego żarliwego (i cudownie elokwentnego) umysłu i serca, i wysłuchaj – zamiast kłócić się z – lękiem i niepokojem (ukrytymi pod postacią gniewu i rozczarowania), przez które teraz też przechodzisz.
Wierzę, że oboje cierpicie na lęk. Mam nadzieję, że zarówno indywidualnie (a potem jako para) zaprzyjaźnicie się z tymi początkowo przerażającymi uczuciami, tak aby z czasem te lęki – I Alfonso – nie były wrogami, lecz jedynie uczuciami (I osobą) do głębszego zrozumienia.
Powodzenia (i mówię to z całego serca, Marissa) i wszystkiego najlepszego
– MG Holmes
– Rappler.com

