Prezydent Donald Trump stworzył najgorszy gabinet w historii USA, według artykułu opiniotwórczego Paula Waldmana, byłego zastępcy dyrektora Annenberg Public Policy Center i autora.
Pisząc dla Public Notice, Waldman bezlitośnie przyjrzał się administracji. "Przejrzyj nagłówki danego dnia, a zobaczysz ich w akcji, dumnie przynoszących katastrofę, gdziekolwiek się udają" – napisał.
Według Waldmana, gabinet sprzed Trumpa, który zdobył "najgorsze" wyróżnienie, należał do Warrena G. Hardinga. Ta administracja borykała się ze skandalem Teapot Dome dotyczącym praw do ropy naftowej, a kilku członków gabinetu trafiło do więzienia za przyjmowanie łapówek.
Ale "nawet gdy nikt nie trafia za kraty, każdy gabinet ma jedną lub dwie niewypały" – przyznaje Waldman. Dopuszcza nawet, że pierwszy gabinet Trumpa wydaje się modelem mądrości i kompetencji w porównaniu z drugą grupą.
Trump, twierdzi Waldman, "wiedział dokładnie, czego chce i kto może mu to dać", wybierając skład swojego drugiego gabinetu. To zaowocowało serią złych wyborów.
"Osoba gwarantująca wyrządzenie maksymalnej szkody interesom kraju i celom, dla których istnieje ich departament" – według Waldmana. "Krótko mówiąc, nigdy nie widzieliśmy takiej kolekcji klaunów, dziwaków i oszustów, jaką zebrał Trump".
15 departamentów gabinetu jest kierowanych przez sekretarzy zatwierdzonych przez Senat. Ale wybory do kierowania tymi silosami powinny minimalnie "wymagać znacznego doświadczenia administracyjnego i głębokiej wiedzy na temat problemów, z jakimi boryka się departament" – argumentuje Walden. Nie tak w drugiej administracji Trumpa.
Kilka jego obserwacji:
1. Nowy sekretarz Departamentu Bezpieczeństwa Krajowego Markwayne Mullin jest "komicznie niekwalifikowany, intensywnie stronniczy i niezmordowanie oddany jakiejkolwiek absurdalnej rzeczy, która wypłynęła z ust Donalda Trumpa pięć minut temu."
2. Pete Hegseth, były współprowadzący weekendowy "Fox & Friends" "udowodnił, że jest wzorem niekompetencji; słowo, którego insiderzy używają raz po raz do opisania DOD pod jego przywództwem, to 'chaos'."
3. Robert F. Kennedy Jr. jest "tak daleko poza normą, że nie można go porównać z żadnym poprzednim sekretarzem Zdrowia i Opieki Społecznej, ani z żadnym członkiem gabinetu w ogóle."
4. Pam Bondi, drugi wybór na to stanowisko po Matcie Gaetzu, "zdołała w ciągu jednego krótkiego roku całkowicie skorumpować i zdegradować Departament Sprawiedliwości" – pisze Waldman. Pod jej nadzorem, twierdzi Waldman, tysiące doświadczonych prawników zrezygnowało.
"Ale gdybyś spróbował wskazać jednego przykładnego członka gabinetu, czy mógłbyś znaleźć takiego?" – pyta Waldman.
Wielkie nadzieje na sekretarza stanu Marco Rubio zniknęły, twierdzi Waldman. Jest teraz "entuzjastycznym realizatorem wizji Trumpa, aby zamienić Amerykę w plądrujące, skrajnie prawicowe państwo zbójeckie".
Jest też "niewiarygodna kolekcja partaczy i barbarzyńców poza i poniżej gabinetu" – mówi Waldman. Doradca Stephen Miller, przewodniczący FCC Brendan Carr, szef DHS Tom Holman i szef FBI Kash Patel są wśród nich – pisze.
Jedynym jasnym punktem wydaje się być dyrektor Biura Zarządzania i Budżetu Russell Vought, "rzadkość w gabinecie Trumpa, ponieważ rozumie rząd całkiem dobrze i wykonuje swoją pracę z umiejętnością". Ale jego misją jest "zniszczenie zdolności rządu federalnego do rozwiązywania problemów lub służenia społeczeństwu".
Gdy prezydentura Trumpa w końcu się skończy, większość znajdzie wygodne wyjście w korporacyjnych lub politycznych firmach konsultingowych.
"Kilku z nich prawdopodobnie nawet będzie kandydować na prezydenta" – konkluduje Waldman. "Jakby to, co już zrobili krajowi, nie było wystarczające".


Polityka
Udostępnij
Udostępnij ten artykuł
Kopiuj linkX (Twitter)LinkedInFacebookEmail
Senatorowie próbują odblokować utknięte w martwym punkcie krypto Clarity
