Ceny gazu stały się stałym zmartwieniem dla Amerykanów, a wojna z Iranem tylko pogłębiła te obawy. Choć fakty wojenne wpływają na koszty energii z różnych praktycznych powodów, czasami szkoda jest spowodowana mniej namacalnymi zdarzeniami, takimi jak tweet.
We wtorek, po groźbach Iranu dotyczących zablokowania Cieśniny Ormuz — co według ekspertów spowoduje poważne zakłócenia w dostawach ropy — sekretarz energetyki Chris Wright opublikował na X, że USA pomyślnie przeprowadziły eskorcie tankowiec naftowy przez zagrożoną drogę wodną. Ten tweet został jednak szybko usunięty, a okazało się, że żadna taka eskorta nie miała miejsca.
Departament Energii wydał oświadczenie nazywając tweet „nieprawidłowo podpisanym", ale nie uspokoiło to niepewności wywołanej usuniętym twierdzeniem Wrighta. W rzeczywistości osiągnęło to zupełnie odwrotny skutek, wysyłając ceny ropy na roller coaster, który ostatecznie obciął z rynku prawie 100 milionów dolarów.
„Rynek jest uzależniony od dokładnych informacji od administracji" — wyjaśnił Andy Lipow, prezes firmy analitycznej Lipow Oil Associates. „A kiedy tweet jest publikowany i usuwany dość szybko, rodzi to pytanie, co właściwie się dzieje".
Tweet Wrighta pogłębił już szalejącą niepewność, obniżając ceny ropy naftowej o 19% i drenując 84 miliony dolarów kapitalizacji rynkowej z kontraktów futures na ropę w zaledwie dziesięć minut. W ciągu dwóch dni, między tweetem a mieszanymi oświadczeniami Trumpa, Hegsetha i innych urzędników, zdezorientowane komunikaty administracji spowodowały wahania rynków o 36% — największe wahania od początku pandemii w 2020 roku. Ostatecznie Wright przyznał, że zakłócenia w Cieśninie potrwają przynajmniej „tygodnie", a obecnie szacuje się, że tylko 8% zwykłego przepływu ropy przechodzi.
Według Evy Roytburg z Fortune Magazine, gwałtownie wahające się ceny były napędzane „mniej przez fundamenty niż przez niezdolność handlowców do odróżnienia sygnału od szumu, gdy władza wykonawcza jest źródłem obu".
W środę kraje członkowskie Międzynarodowej Agencji Energetycznej zgodziły się uwolnić 400 milionów baryłek ropy rezerwowej w nadziei na złagodzenie kosztów. Choć ta wiadomość wywołała krótki spadek, ulga była tymczasowa, gdy ceny wznowiły swój wzrost. Przy obecnej redukcji dostaw o 20 milionów baryłek, uwolnienie 400 milionów baryłek pokryje straty tylko przez około trzy tygodnie.
„Coś trzeba zrobić" — powiedział Lipow — „ale może to nie wystarczyć".


