Był to spontaniczny moment, ale Guardian donosi, że kiedy prezydent Donald Trump ujawnił, iż kongresmen Neal Dunn (R-Fla.) byłby „martwy do czerwca", gdyby nie lekarze Białego Domu, wielu było wstrząśniętych tym ujawnieniem.
Guardian donosi, że Trump wypuścił te komentarze podczas „chaotycznej konferencji prasowej" ze spikerem Izby Reprezentantów Mike'em Johnsonem, a reakcja Johnsona sugerowała, że był zaskoczony tym ujawnieniem.
„OK, to nie było publiczne, ale tak, OK. To było ponure, to właśnie chciałem powiedzieć" – powiedział Johnson.
Ale choć Trump uwielbia omawiać problemy zdrowotne innych i wyśmiewać ich kondycję fizyczną, Guardian twierdzi, że Trump wykazuje „intensywną nieufność w kwestii własnego zdrowia, w tym niedawnej wysypki na szyi".
Oczywiście nie tego usłyszysz od jego personelu.
„W przeciwieństwie do Białego Domu Bidena, prezydent Trump i cały jego zespół byli w pełni otwarci i transparentni w kwestii zdrowia prezydenta, które pozostaje wyjątkowe. Prezydent Trump skoordynował post na TRUTH o (doradczyni) Susie Wiles (diagnozie raka) z nią i ona to zatwierdziła" – twierdziła rzeczniczka Białego Domu Olivia Wales. „... Bystrość prezydenta Trumpa, niezrównana energia i historyczna dostępność stanowią wyraźny kontrast do tego, co widzieliśmy przez ostatnie cztery lata, kiedy upadające media takie jak Guardian celowo ukrywały poważny upadek mentalny i fizyczny Joe Bidena przed narodem amerykańskim."
Ale krytycy zwracają uwagę na ekstremalne milczenie po niespodziewanych testach poznawczych Trumpa i jego wiotką twarz kilka miesięcy temu, co często charakteryzuje następstwa nieujawnionego udaru.
Niezależnie od tego, Brittany Martinez, republikańska strateg i dyrektor wykonawcza Principles First, powiedziała, że ujawnienie Trumpa na temat Dunna było „bezsensowne".
„Myślę, że po prostu niestosowne jest dla prezydenta Stanów Zjednoczonych ujawnianie diagnozy zdrowotnej członka Kongresu. ... Prezydent mówił znacznie gorsze rzeczy. Oczywiście uważam, że jest to dość odrażające, ale nie, myślę, że w zasadzie nie spotka się to z żadnym sprzeciwem."
Hank Sheinkopf, długoletni demokratyczny strateg, powiedział, że tego rodzaju zachowanie to „w zasadzie norma w Trumplandzie".
„To obniża poprzeczkę" – dodał Sheinkopf. „Ludzie w życiu publicznym powinni być znacznie bardziej refleksyjni w swoim zachowaniu. Powinni być wzorami stosowności, uczciwości i przyzwoitości, a ta przyzwoitość definiowana jest przez to, jak traktują innych. Kiedy się to zmienia, w pewnym momencie staje się śmieszne, ale po pewnym czasie przestaje być śmieszne, staje się niebezpieczne i pozwala na tolerowanie zachowań, które nie powinny być tolerowane."

