Chociaż liczba uczestników nie została jeszcze potwierdzona, organizatorzy spodziewali się, że w wydarzeniach w całym kraju weźmie udział ponad 9 milionów osób.
To trzeci protest No Kings na dużą skalę. Organizatorzy poinformowali, że pierwsze dwa wydarzenia odbyte w czerwcu i październiku ubiegłego roku zgromadziły odpowiednio około 5 milionów i 7 milionów osób.
Miliony Amerykanów we wszystkich 50 stanach zebrały się w sobotę przeciwko prezydentowi Donaldowi Trumpowi i jego autorytarnej agendzie podczas ogólnokrajowych protestów No Kings.
Flagowy wiec No Kings w Minneapolis, który według szacunków organizatorów Indivisible zgromadził ponad 200 000 demonstrantów, zawierał przemówienia gubernatora stanu Minnesota Tima Walza i senatora USA Berniego Sandersa (I-Vt.), kongresmena Ilhan Omar (D-Minn.) i aktorki Jane Fondy, a także specjalny występ ikony rocka Bruce'a Springsteena, który wykonał „Streets of Minneapolis", piosenkę, którą napisał na cześć zabitych protestujących Renee Good i Alexa Prettiego.
Wiec w Minneapolis był jednym z ponad 3300 wydarzeń No Kings w całych Stanach Zjednoczonych, a nagrania wideo z powietrza pokazały ogromne tłumy zgromadzone na demonstracjach w miastach, w tym Waszyngtonie, DC, Nowym Jorku, Bostonie, Filadelfii, Chicago i San Diego.
W San Francisco tysiące anty-Trumpowych aktywistów zebrało się na lokalnej plaży, tworząc ludzki napis: „Trump musi odejść teraz! Nie dla ICE, nie dla wojen, nie dla kłamstw, nie dla królów".
W całym kraju wstępne wskazania sugerowały, że spodziewano się udziału 9 milionów osób. Ta liczba nie jest jeszcze ostateczna. Dwa ubiegłoroczne protesty No Kings zgromadziły odpowiednio 5 milionów i 7 milionów osób, podało ABC.
Wiece No Kings nie odbywały się tylko w głównych miastach USA. W serii postów w mediach społecznościowych współzałożycielka Indivisible Leah Greenberg zebrała zdjęcia i filmy z wydarzeń No Kings w społecznościach, w tym Arvada w Kolorado, Madison w New Jersey i St. Augustine na Florydzie, a także międzynarodowych wydarzeń No Kings w Londynie i Madrycie.
Rzeczniczka Białego Domu Abigail Jackson powiedziała o protestach: „Jedyne osoby, które przejmują się tymi sesjami terapeutycznymi Trump Derangement, to reporterzy, którzy dostają za to wynagrodzenie".


