Mieszkam w Weehawken w stanie New Jersey, bezpośrednio po drugiej stronie rzeki Hudson od Manhattanu, gdzie spędziłem 30 lat mojego życia i gdzie w każdą sobotę dzieje się najwięcej. Normalnie wsiadałbym na prom, przepłynął rzekę i dołączył do setek tysięcy maszerujących ulicami Manhattanu.
Ale dzisiaj, na No Kings 3, zdecydowałem się zostać lokalnie.
Ponad 3300 wydarzeń zostało zaplanowanych we wszystkich 50 stanach w ramach tego, co organizatorzy nazywają największym dniem krajowego protestu politycznego w historii Ameryki. Wiedziałem, że Manhattan będzie elektryzujący. Czego się nie spodziewałem, to że maleńkie Weehawken z populacją około 15 000 mieszkańców, położone na Palisades wysoko nad rzeką, również będzie elektryzujące.
Poszedłem do Hamilton Park z jego widokówkowym widokiem na panoramę Manhattanu, spodziewając się może 100 osób. Zastałem kilkaset osób, lokalnych urzędników wybieralnych stojących ramię w ramię ze swoimi sąsiadami.
Maszerowaliśmy JFK Boulevard, w ramach jednego z najbardziej spektakularnych teł jakiegokolwiek protestu w kraju.
Jeśli Donald Trump myśli, że ruch No Kings to "żart", jak powiedział, to to, co zobaczyłem w Weehawken, powinno dać mu poważnie do myślenia. Przekaz brzmiał "No Kings", ale praktycznie każdy, z kim rozmawiałem, miał inny powód, by tam być: wojna, ceny artykułów spożywczych i benzyny, ICE, oszustwa, lotniska i wiele więcej.
Innymi słowy, więcej powodów, dla których nie powinno być króla Trumpa.
"Mam 62 lata i nie pamiętam, kiedy ostatnio brałem udział w jakimkolwiek proteście" - powiedział pan o imieniu Al. "Siedzę w biurze cały dzień. Nie jestem człowiekiem politycznym. Ale jestem na tyle zły, że wstałem z krzesła, ponieważ naprawdę myślę, że nasz kraj zmierza w złym kierunku w dużym stopniu."
Zatrzymał się, patrząc na tłum gromadzący się za nim. "Musi być naprawdę źle, skoro mnie i wszystkie te inne osoby wyciągnęło tutaj w naprawdę zimny dzień."
Karen Brady i Gayle Humphrey od roku budują North Hudson Resistance, jednego z lokalnych organizatorów No Kings. W tym czasie zorganizowały cztery marsze, pracowały nad ochroną społeczności imigrantów, walczyły z cięciami w Medicaid i usługach socjalnych oraz koordynowały szkolenia "Poznaj swoje prawa" dla mieszkańców obawiających się ICE.
"Robimy wszystko, co w naszej mocy, aby walczyć z reżimem Trumpa" - powiedziała mi Gayle. "Cała ta niekompetencja, cynizm, okrucieństwo, korupcja, chaos. Żadnej strategii oprócz bogacenia się."
Karen zauważyła, że grupa się rozrasta. "Stajemy się silniejsi liczebnie" - powiedziała. "Wiele osób jest oburzonych."
Burmistrz Weehawken Richard Turner również tam był, nie tylko jako figura, ale maszerując trasą.
"Jestem tu z dwóch powodów" - powiedział mi. "Po pierwsze, aby wyrazić to, co wszyscy wyrażają, aby położyć kres temu, co się dzieje w tym kraju, zwłaszcza w kwestii imigracji. Są lepsze, bezpieczniejsze sposoby robienia rzeczy. A po drugie, aby upewnić się, że wszyscy są bezpieczni."
Uczestnicząc w swoim trzecim wydarzeniu No Kings, Turner pochwalił pokojowy charakter demonstracji i ich krajowy wpływ. "Wszystkie te demonstracje w całym kraju mają wpływ" - powiedział.
Reprezentant stanu New Jersey Gabriel Rodriguez również był w tłumie, biorąc udział w swoim pierwszym marszu No Kings w Weehawken. "Są silne uczucia, brak bezpieczeństwa, brak protokołu i procedur" - powiedział mi. "To nie jest zbyt amerykańskie."
Wskazał na niedawne przepisy podpisane przez gubernatora Murphy'ego chroniące społeczności imigrantów w hrabstwie Hudson. "Cieszymy się, że ludzie są na pokładzie w imię bezpieczeństwa i dla naszych społeczności" - powiedział.
Jego kolega, członek zgromadzenia Larry Wainstein, był równie bezpośredni.
"Każdy zasługuje na traktowanie z szacunkiem i godnością" - powiedział. "Ciężko pracujemy, aby przeciwstawić się Trumpowi i ICE, ponieważ traktują naszą społeczność bez szacunku."
Najbardziej uderzyło mnie nie tylko złość, choć była realna i namacalna. To, ile osób powiedziało mi, że to był ich pierwszy protest.
Kiedykolwiek.
Kobieta pochodząca z mojego rodzinnego miasta Pittsburgh zatrzymała się, aby porozmawiać ze swoim mężem.
"To mój pierwszy" - powiedziała. "Ja też" - dodał jej mąż. "Nie jesteśmy typem ludzi, którzy protestują. Ale sprawy zaszły za daleko."
W pobliżu stała Kathy, która powiedziała mi, że ma "prawie 80 lat" i była na "wielu, wielu, wielu" protestach w swoim życiu, jakby przekazywała pochodnię. Mario, młodszy uczestnik marszu, powiedział wprost: "Mamy dość cyrku. Potrzebujemy, aby ten kraj wrócił do tego, czym był - krajem wolności. Bez faszyzmu, bez oligarchów."
Dale z sąsiedniego West New York uczestniczyła w poprzednich wydarzeniach No Kings na Manhattanie, ale tym razem wybrała Weehawken. "Nie mogę uwierzyć w to, co zrobił, nie tylko nam, ale całemu światu" - powiedziała, a jej mąż John przytaknął obok niej. "Jesteśmy pośmiewiskiem świata. Ludzie muszą się obudzić."
W drodze do domu napisałem SMS-a do przyjaciela, który maszerował na Manhattanie.
"Gdzie jesteś?" - napisał. "Chcesz się spotkać?"
Założył naturalnie, że jestem w mieście.
"Uczestniczyłem w marszu w Weehawken" - odpowiedziałem.
"Weehawken miało własny wiec?" - odpisał szybko.
I to jest właśnie sedno sprawy.
Jeśli dożywotni mieszkaniec Manhattanu jest zaskoczony, że Weehawken masowo się stawiło, wyobraź sobie, jak to wygląda z miejsc takich jak Indianapolis w Indianie, gdzie w tym czerwonym stanie odbyło się ponad 60 wydarzeń.
To nie jest zjawisko wielkomiejskie. Jest teraz lokalne. Jak Weehawken.
To, co zobaczyłem w sobotę w Hamilton Park - protestujący po raz pierwszy maszerujący obok weteranów protestów, burmistrz chodzący po swoich ulicach, ustawodawcy stanowi pojawiający się w sobotę i organizatorzy, którzy rok temu nigdy nie prowadzili wiecu, teraz budują prawdziwy ruch oddolny.
To nie jest "Zespół obłędu Trumpa".
To się nazywa demokracja i metaforycznie, teraz gra w teatrze blisko ciebie.

